Strach się bać
Stary rok się zakończył, a nowy zaczął kilkoma mocniejszymi akcentami. Osoba urzędująca w Pałacu Prezydenckim (nie uważam się za w pełni kompetentnego by orzec czy jest to pełnoprawny Prezydent RP, czy nie – tęższe ode mnie prawnicze umysły podważają poprawność jego wyboru) wetuje ustawę wprowadzającą reformę edukacji nie mając pojęcia co w niej jest. Obowiązująca w Polsce filozofia prawa zakłada, że osoby pełniące określone stanowiska mają do tego legalny mandat – o ile nie zostanie udowodnione coś innego – a zatem wspomniany wcześniej lokator Pałacu Prezydenckiego ma prawo korzystać z prerogatyw przysługujących Prezydentowi RP – w tym z możliwości wetowania ustaw, które trafiają do jego biura z kancelarii Sejmu. I ja doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że jeden człowiek nie jest w stanie przeczytać wszystkiego, co do niego trafia. Ale dlatego jest coś takiego jak Kancelaria Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej zatrudniająca ludzi, których zadaniem jest czytać otrzymane dokum...